Witam
Jestem absolwentką wydziału Bioinzynierii Zwierzat na UWM w Olsztynie. Pracę magisterską pisałam na katedrze Łowiectwo i Kynologia pod kierunkiem prof. dr. hab. Wiesława Szczepańskiego na temat BADANIE POKROJU PSÓW I OCENA HODOWLI RASY BEAGLE W POLSCE.
Nasza pierwsza sunia CLIO przybyła do nas zimą 2000 r. (ur: 24.12.1999) z hodowli warszawskiej Belle Voix. Czekaliśmy na nią z utęsknieniem ponad pół roku, a chcę nadmienić, iż był to mój pierwszy pies w życiu.Clio ujęła całą naszą rodzinę swym charakterem, przywiązaniem i miłością, którą obdarzała wszystkich ludzi wokół. Wychowywała się z naszą 2-u letnią ówcześnie córeczką Julianną, razem spały, jadły i się bawiły.
Nie był to pies wystawowy, a do kochania, miała zrobione tylko wymagane wystawy. To osobowość i urok mego psa skłoniły mnie do pisania pracy na katedrze u prof.Szczepańskiego.Przyznam, iż dość długo musiałam namawiać mego promotora, aby przydzielił mi temat dotyczący beagli, gdyż wtedy była to rasa mało popularna – jednak się udało.Przez kilka miesięcy jeździłam na wystawy, na których mierzyłam specjalnie skonstruowaną suwmiarką psy i sunie tej rasy – może ktoś z hodowców mnie jeszcze pamięta? W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim wystawcom, którzy z życzliwością i często z uśmiechem znosili zamieszanie jakie powstawało w czasie przeprowadzania pomiarów ich psów. Trud się opłacił i praca została oceniona bardzo dobrze.
Kolejnym naszym psem była CONTI Z SOSNOWEGO KRĘGU.Przyjechała do nas z Bydgoszcy, a w wyborze pomogła nam Ś.P pani K. Wichura. Nigdy nie zapomnę, kiedy to po kilkugodzinnej podróży z rodzinnego domu Conti zasypiała na siedząco – tak bardzo zabawnie opadała jej głowa.
Posiadając dwa beagle doszłam do wniosku, iż te psy niosą w sobie tyle radości i miłości, iż mogłyby obdzielić nią nie tylko moje dzieci. I tak to wraz z grupą znajomych założyliśmy Fundację Kynoterapeutyczną Ami, której pierwszymi psami pracującymi byly moje beagle Clio i Conti oraz nowofunlandka Gerda.
Następnie do naszego domu przyszła w wieku 1,5 roku z hodowli „z Rydzyńskiego Lasu” Zarja zwana Zorką. Jest to czarna labradorka, która została wybrana tylko i wyłącznie pod względem charakteru (co wcale nie znaczy, że jest nie zgodna ze wzorcem). Po około 2 tygodniach intensywnego szkolenia i przejściu pomyślnie testów psychologicznych zdała z oceną b.dobrą egzamin na psa kynoterapeutycznego i zaczeła aktywnie uczestniczyć w zajęciach z dziećmi niepełnosprawnymi.
Swoją hodowlę prowadzę wraz z mężem, który jest lekarzem weterynarii, tak że nasze psy są pod stałą opieką fachowców – są zdrowe i zadbane (zawodowo zajmuję się strzyżeniem i pielęgnacją psów i kotów). W socjalizacji szczeniąt i przygotowaniu ich do życia w świecie ludzi pomagają mi moje trzy córunie, które obecnie są już „ekspertkami” w swojej dziedzinie. Oswajają szczenięta z otaczającym je światem, dziwnymi dźwiękami, hałasem, uczą postawy wystawowej, chodzenia na smyczy i najważniejszej komendy u szczeniąt
- powrotu do właściciela.
Założeniem naszej hodowli jest nie tylko wyhodowanie najpiękniejszego przedstawiciela tej rasy – chociaż o tym marzy każdy, ale także psów o doskonałym charakterze, które świetnie sprawdzą się w roli przyjaciela, ukoiciela duszy swego pana, a także jako psy do pracy z dziećmi.
Chcąc wnieść pozytywny wkład w rozwój hodowli tej rasy z rozsądkiem i rozwagą dobieramy ojców szczeniąt, uważnie bacząc nie tylko na ich eksterier, ale także na charakter.